Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna Michał Bajor - FORUM

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Olsztyn24 - wywiad po koncercie 30.03.2008

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna -> Ja mam spokój, mnie nie śledzi żaden widz / Prasa
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
czarna żółć
Rzecznik Forum


Dołączył: 24 Paź 2007
Posty: 1944
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cromm Cruac

PostWysłany: Czw 20:15, 03 Kwi 2008    Temat postu: Olsztyn24 - wywiad po koncercie 30.03.2008

Takie cuś znalazłam:

Rosłem wiedząc, że będę artystą

- Chyba powszechnie wiadomo, że sam jeździ Pan swoim Mercedesem Viano na koncerty i podobno nikomu nie pozwala siąść za kierownicą...
– Nie daję nikomu, absolutnie prowadzę sam.
– Czym zatem jest dla Pana samochód? Jakimś sacrum, azylem przed zgiełkiem tego świata czy może, jak mówią niektórzy, daje poczucie wolności?
– Żadne sacrum i nie wiem, czy komuś daje poczucie wolności. Ja po prostu bardzo lubię przemieszczać się, ponieważ jestem typem podróżnika, a poza tym auto jest dla mnie warsztatem pracy.
– Ale pewnie zaczynał Pan jeździć jakimś skromniejszym pojazdem? Motorowerem, może motocyklem?
– Motorowerami nie jeździłem, ale na początku rowerami. Później już przyszły samochody; było Audi, Chrysler, Mercedes...
– I teraz jeździ Pan tym pięknym Mercedesem bardzo dużo. Czy to prawda, że aż po 10 tysięcy kilometrów miesięcznie?
– Tak, tyle właśnie jeżdżę miesięcznie po Polsce i Europie.
– A jak Pan tak setki kilometrów siedzi za kółkiem, to koncentruje się na jeździe czy jeszcze potrafi dostrzec uroki okolicy za szybą?
– Widzę to co za szybą i dostrzegam uroki okolicy. Jestem spod znaku Bliźniąt i mam mocno rozwinięty zmysł koncentracji, ale i dużą podzielność uwagi. Potrafię łapać dużo bodźców z boku. I słuchowych, i wzrokowych.
– A ma Pan jakąś ulubioną trasę, jakąś szosę czy odcinek drogi?
– O, nie! W Polsce niewiele dróg nadaje się do tego, by były lubiane! W ogóle to cud, że ja jeżdżę jeszcze po takich drogach nie złorzecząc. No cóż, już się przyzwyczaiłem.
– To widać, skoro pokonuje Pan tyle kilometrów miesięcznie! A ile trzeba dać koncertów, żeby w miarę normalnie funkcjonować w showbiznesie?
– Ach, żeby funkcjonować w showbiznesie, to trzeba być przede wszystkim bardzo medialnym, pokazywać się w telewizji, występować w radiu, a mnie to specjalnie nigdy nie interesowało, więc nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Wystarczy mi to co mam.
– Jest Pan jednak uznanym artystą, który ma swoich wielbicieli, wiernych od lat, bo zaczynał bardzo młodo. Kiedy po raz pierwszy poczuł Pan tego bluesa, mówiąc kolokwialnie, do występów publicznych? Żeby być aktorem, pieśniarzem? Czy wtedy, gdy jako kilkulatek zagrał Pan rolę Wilka w adaptacji „Czerwonego Kapturka”?
– Moja babka śpiewała, ojciec był aktorem w teatrze, więc zawsze wiedziałem, że będę na scenie. Tylko nie wiedziałem, co będę tam robił? Czy będę śpiewał, czy będę tańczył, czy może jako pianista grał na fortepianie? W moim przypadku można więc powiedzieć, że rosłem wiedząc, że będę artystą. A teraz to się wszystko sprzęgło, mogę więc tworzyć swój teatr piosenki, w którym się i śpiewa, i tańczy, i gra.
– Tymczasem ma Pan na swoim koncie świetne role filmowe, a rola Nerona w „Quo vadis?” została uznana za kreację. Jednak nie ma Pan chyba za dużo propozycji od producentów filmowych. Czy dlatego, że kojarzą Pana przede wszystkim z estradą?
– Po prostu idą na łatwiznę. W Polsce są stajnie filmowe aktorów, którzy grają bez przerwy, a ja jestem takim rodzynkiem, który czasami wpada do kina. Lada moment zaczynamy kręcić komedię w reżyserii Sławomira Kryńskiego razem z Katarzyną Figurą i Janem Fryczem. Bardzo się z tego cieszę, bo to rola garniturowa, lekarza, a ja zawsze chciałem zagrać współczesnego bohatera.
– Dzisiaj wielu aktorów występuje w różnych programach telewizyjnych, w których zdobywają popularność i pieniądze. Pan by zdecydował się wystąpić w którymś, na przykład „Gwiazdy tańczą na lodzie”?
– Nie, nie wystąpiłbym, bo nie umiem jeździć na łyżwach. W programie „Jak oni śpiewają” nie mogę, bo jestem zawodowcem. A „Taniec z gwiazdami”? Wydaje mi się, że jestem za dorosły, żeby się ścigać z młodzieżą.
– Najnowsza Pana płyta, promowana na koncertach, nazywa się „Inna bajka”. Inna, bo jest na niej Pańska kompozycja?
– „Inna bajka” to tytuł jednej z piosenek na tym krążku, a poza tym ze względu na dużą rytmiczność i taneczność umieszczonych na niej utworów, przy zachowaniu ich literackości, jest to płyta najbardziej pogodna z tych, które dotychczas nagrałem. Dlatego tak ją nazwaliśmy, ale publiczność uważa, że istotnie jest troszkę inna. I nie jest to żadna rewolucja, bo rocka czy popu nadal nie śpiewam, co najwyżej taki literacki pop.
– A ma Pan swojego ulubionego kompozytora czy autora tekstów?
– Nie, proszę pana. Tak samo jak nie mam ukochanej roli, tak samo jak nie mam ukochanej piosenki... Mam 50 lat i 400 piosenek oraz 80 ról na koncie. O ukochanej piosence może powiedzieć Monika Brodka, która ma dwie płyty, choć bardzo lubię, gdy ona śpiewa. O ukochanej roli może powiedzieć Mroczek, który zagrał w jednym serialu i jednym filmie... Natomiast Maryla Rodowicz nie powie, jaka jest jej ukochana piosenka i na pewno Janusz Gajos nie powie, jaka jest jego ukochana rola, bo zagrał ich setki. To samo jest ze mną.
– Ale wykonawca może mieć ulubionego kompozytora?
– Jest ich kilkunastu, może nawet kilkudziesięciu, tak jak autorów tekstów i wszyscy są mi bliscy. Bo gdyby nie byli, to bym nie śpiewał ich piosenek.
– Chyba mam dobre odczucie, że Pan lubi śpiewać na żywo, panować na scenie?
– O wiele lepszy jest odbiór mojej osoby na żywo, dlatego gram tyle koncertów i docieram do tak różnych miejsc; od największych do najmniejszych miejscowości w całym kraju i poza Polską, także występując dla Polonii za granicą.
– Olsztyn się Panu podoba? Może przypomina rodzinne Opole?
– Olsztyn bardzo mi się podoba, jest przyjazny i ma wspaniałą publiczność.


Marek Książek


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
agnessa
Kulis Duch


Dołączył: 24 Mar 2008
Posty: 137
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: krakow/londyn

PostWysłany: Pią 5:42, 04 Kwi 2008    Temat postu:

Jakis dziwny ten wywiad.
A moze tylko tak mi sie wydaje po 36 godzinach na nogach.

Ale na pewno nie wydaje mi sie, ze bardzo nie lubie wywiadow prowadzonych w sposob, w jaki to zrobil pan Marek.
Tak chcialoby sie uslyszec/przeczytac rozmowe (czyt. dialog), a nie pytania, w ktorych kazde kolejne nie ma zadnego zwiazku z tym, co przed chwila powiedzial nasz rozmowca.

Tak wiem, powinnam sie polozyc
Moze w snach siade za kolkiem Mercedesa Viano


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna -> Ja mam spokój, mnie nie śledzi żaden widz / Prasa Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin