Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna Michał Bajor - FORUM

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Rozmowa z Michałem Bajorem przed koncertem w Pyskowicach
Idź do strony 1, 2  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna -> Ja mam spokój, mnie nie śledzi żaden widz / Prasa
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
monia81
Twarze Bliskie


Dołączył: 15 Maj 2007
Posty: 992
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Pią 14:21, 15 Lut 2008    Temat postu: Rozmowa z Michałem Bajorem przed koncertem w Pyskowicach

Ostatni Mohikanin polskiej piosenki aktorskiej

Tuż przed świętami, 22 grudnia, do Pyskowic zawitał Michał Bajor, opolski aktor, wykonujący piosenkę aktorską – już nieco zapomniany gatunek, tonący we wszechobecnej muzyce rozrywkowej. Na występ przyszło tylu ludzi, że Sala Widowiskowa Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu wręcz pękała w szwach. Koncert był świetny, co potwierdziła długa owacja na stojąco. Był również niezwykły, gdyż jego repertuar znacząco wykraczał poza utwory z nowej płyty artysty. Można było bowiem posłuchać znanych i lubianych piosenek z lat wcześniejszych oraz, z racji świątecznego nastroju, kilka oryginalnie zaaranżowanych kolęd.
Poniżej prezentujemy Państwu rozmowę z Michałem Bajorem tuż przed jego koncertem w naszym mieście.

Jak trafił Pan z opolskiego podwórka na deski teatrów?

Mój ojciec jest aktorem. Był wówczas też aktorem w teatrze lalkowym w Opolu. I ja często chodziłem na próby, na festiwale opolskie, bo ojciec miał wejściówki na wszystkie próby i na koncerty, a także chodziłem na różne konfrontacje teatralne w teatrze w Opolu. Oglądałem recitale, takich, już wtedy wielkich artystów, jak Ewa Demarczyk, czy Wojciech Młynarski, czy Marek Grechuta, i tak trafiłem też pod taki parasol teatralno-muzyczny. Wiadomo było, że ja od małego rosłem w atmosferze tej sztuki, tego teatru, tej piosenki.

Często podkreśla Pan, że jest Pan z Opola. Czy łatwo było odnaleźć się w Warszawie? Czy przylepiano Panu etykietkę „Chłopaka z prowincji”?

Nie, nigdy nic takiego nie było, dlatego, że na moim roku studiowało ¾ osób z poza Warszawy. Ponadto szkoła teatralna jest szkołą, w której wiadomo, że każdy z nas za chwilę będzie ze sobą, być może, współpracował, grając role: ktoś będzie grał czyjegoś brata, ktoś będzie grał czyjegoś kochanka, ktoś będzie grał czyjegoś przyjaciela, ktoś będzie grał czyjegoś wroga, więc raczej studia aktorskie to bardzo przyjemne studia – jest dwadzieścia kilka osób na roku, wszyscy się znają, jak łyse konie i jest bardzo fajna atmosfera, takie cieplarniane warunki, potem dopiero przychodzi zimny prysznic, jak już trzeba walczyć o etaty w teatrze. Natomiast nigdy nie odczuwałem tego, że jestem z Opola, będąc w Warszawie i nigdy nie będę się czuł Warszawiakiem, bo Warszawa mnie zawsze przygniatała swoim pośpiechem, swoją taką powierzchownością, gonitwą; taki trochę wyścig tam jest zawsze z czasem i ze wszystkim, co jest związane z takimi odruchami ludzkimi… Ja nie przepadam za Warszawą, nie przepadam.

Piosenka aktorska nie jest obecnie bardzo popularnym gatunkiem muzyki, pomimo tego wykonuje ją Pan, dlaczego?

Dlatego, że mam komplety widzów – nadkomplety widzów. Występuję w wielkich operach, w teatrach, występuje na świecie dla Polonii, wszędzie przychodzą tłumy ludzi. Ja jestem prawdopodobnie jakimś jednym z „ostatnich Mohikaninów” pewnie tego gatunku, ale tak, jak Edyta Geppert, czy Turnau, odnieśliśmy tak zwany komercyjny sukces, jeśli można tak mówić w przypadku tego gatunku i bardzo mocno stoimy na nogach, wydajemy płyty. To jest moja piętnasta płyta. Nikt by jej nie wydał, gdybym ja się zastanawiał, dlaczego śpiewam tego typu muzykę. Najlepszy dowód, że dzisiaj w Pyskowicach też będzie tłum ludzi i to o wiele więcej niż jest ustawionych krzeseł. Wszędzie jest tak samo, czy to jest sala na dwieście osób, czy to jest sala na tysiąc osób.

Traktuje Pan to, jako swoją pasję?


Jako taką fajną przygodę, taką troszeczkę odskocznię od zawodu, przecież jestem aktorem, natomiast śpiewanie stało się moim drugim domem, to jest taki jakby mój teatr piosenki – Teatr Piosenki Michała Bajora i traktuję to jako, na pewno zawód, pasję – tak, ale na pewno nie posłannictwo. Posłannictwo to mają filozofowie, myśliciele, pedagodzy. Ja po prostu niosę muzykę, teksty, które piszą dla mnie świetni autorzy, no i swoją interpretację, jako artysta, który to przekazuje ze sceny.

W jednym z wywiadów ktoś powiedział o Panu, że jest Pan słynny, ale nie popularny. Czy brakuje Panu przejawów typowej popularności?

Nie, bo, widzi pan, ja mam bardzo charakterystyczną urodę – i tak mnie poznają wszyscy, natomiast ja nienawidzę spoufalania, w związku z tym popularność nigdy mi nie ciążyła, bo ja zawsze miałem pewnego rodzaju dystans do otaczającego mnie świata. Jestem serdeczny, kiedy ktoś tego ode mnie potrzebuje, a jestem uśmiechnięty, bo w ogóle jestem uśmiechnięty, natomiast repertuar, który wykonuję może stwarzać pozory takiego repertuaru lekko dramatycznego, ale tak nie jest, bo ja śpiewam już w tej chwili bardzo dużo piosenek pogodnych, piosenek radosnych, wesołych, nawet żartobliwych i komediowych. A sława? Sława to jest coś takiego, że człowiek istnieje, że wszyscy o nim wiedzą. A popularność? No to jest właśnie, że każdy cię może poklepać po ramieniu – to mnie kompletnie nie interesuje, kompletnie.

Skąd Pan czerpał? Kto był, czy może nadal jest dla Pana autorytetem muzycznym?

Ja już jestem za dojrzały na to. To już ze mnie czerpią w tej chwili. Ja czerpałem, jak miałem pana lata i jak miałem lat dwadzieścia kilka i trzydzieści kilka, jak mam pięćdziesiątkę to już nie czerpię. Ja w tej chwili sobie wykonuję to, co już umiem, szukam oczywiście różnych ścieżek, natomiast ja jestem w tej chwili pedagogiem i autorytetem dla młodych ludzi, którzy czerpią ze mnie, z mojego doświadczenia.

Na Pana koncerty wciąż przychodzą młodzi ludzie.
Czy ma Pan jakąś receptę na utrzymywanie starej i zdobywanie wciąż młodszej publiczności?


Ja myślę, że starsza publiczność i ta w średnim wieku przyprowadza po prostu swoje dzieci, a nawet wnuki, w związku z tym recepty nie ma żadnej, ponieważ słuchają w domu przy dzieciach i przy młodzieży tych płyt, te dzieci i młodzież również tymi płytami nasiąkają i przychodzą potem na koncerty i przyprowadzają z kolei swoich znajomych i tak dalej i tak dalej, takie kółko, bardzo to jest fajne, bo jest mnóstwo młodzieży humanistycznej na moich koncertach i ja się z tego bardzo cieszę, bo nie interesuje mnie młodzież disco polowa, bo ona i tak nigdy nie pochyli się nad moim repertuarem.

Skąd tytuł Pańskiej nowej płyty – „Inna Bajka”?

Każdy tytuł mojej płyty jest tytułem, w sumie, przypadkowym. Nie ma to, że jak jest „Inna Bajka” to będziemy śpiewali bajki dla dzieci, albo jak jest „Uczucie” to będziemy śpiewali tylko o miłości, a jak jest „Kocham jutro” to będziemy śpiewali tylko o przyszłości. Tytuły płyt są zawsze wybraną jakąś piosenką, z której nam się tytuł podoba, a niekoniecznie, że ta piosenka jest tą piosenką, która wyznacza kierunek tej płyty. Także to są przypadkowe… akurat podobał mi się tytuł „Inna Bajka”. Równie dobrze moglibyśmy ja zatytułować: „Dla duszy gram”, bo jest też taka piosenka, albo moglibyśmy zatytułować: „Dla nas walc”, albo „Tango Del’amore”, nie - akurat tytuł jest przypadkowy.


Czy często występuje Pan w tak małych miastach, jak Pyskowice? Czym różnią się takie recitale od tych w wielkich teatrach?

Nie ma dla mnie znaczenia, czy śpiewam w Teatrze Muzycznym w Gdyni na siedemset osób, czy w Operze w Poznaniu na tysiąc osób, czy w Głuchołazach, w moim rodzinnym mieście, gdzie się urodziłem, gdzie przychodzi sto pięćdziesiąt osób, bo taka jest duża sala, czy w Pyskowicach, gdzie będzie pewnie dwieście osób. Absolutnie publiczność, która wybiera sobie ten repertuar jest taka sama – wszędzie, bo to nie jest repertuar „popowy”, który z dnia na dzień się zmienia i na „pstrym koniu jeździ” i ja nie jestem i nigdy nie byłem „sezonową gwiazdką”, w związku z tym publiczność doskonale wie, na co przychodzi, czego chce posłuchać i czego oczekiwać. Atmosfera jest wszędzie identyczna, łącznie z Nowym Jorkiem i Chicago, jeśli chodzi o Polonię oczywiście.

Czy jest ktoś, z kim chciałby Pan wystąpić w duecie?


Nie, dlatego, że duety to jest jakieś takie podsumowywanie różnych okresów życia… Nie, nie ciągnie mnie do duetów.

Czy jest ktoś, z kim konkuruje Pan artystycznie?


Nie, absolutnie nie, bo i Turnau i Geppert – my tworzymy taka trójkę w Polsce, którzy wykonują ten repertuar i są niezależni i są usatysfakcjonowani, czują się potrzebni i nie musimy się bać, że za nami stoi piętnaście Geppert i Turnauów i jutro wskoczą na nasze miejsce, także tutaj akurat jest pełen spokój.

Czy ma Pan jakieś marzenia dotyczące swojej kariery?


Nie, jak będzie tak, jak jest do dzisiaj będę bardzo szczęśliwy.

Jak Pan sądzi? Czy można nauczyć się śpiewać? Czy z darem pięknego głosu trzeba się urodzić?

Trzeba się urodzić. Można sobie wykształcić pewną technikę, można też oszukać, dlatego, że dzisiaj mamy takie ogromne możliwości związane ze studiem – z techniką, że z głosu krowy ryczącej na pastwisku w tle muzyki można zrobić fantastyczny przebój, dlatego niestety to wszystko jest niewymierne już w tej chwili, niemiarodajne, kiedyś występowało się na żywo, nawet w rozgłośniach radiowych, już nie za moich czasów, bo ja jestem jednak jeszcze mimo wszystko za młody, ale czasy Ireny Santor, czy Jerzego Połomskiego, to w ogóle były prawie występy na żywo, jakieś tam płyty winylowe i tam wtedy nic nie można było oszukać. Dzisiaj każda x panienka, czy y facet, którzy startują mogą wtedy poprawić sobie swój głos, żeby brzmiał tak, jak Pavarotti, albo jak Maria Callas, także to niestety, obnaża zawsze potem pierwsza kartę piosenkarza koncert na żywo, wtedy widać, czy on umie śpiewać, czy nie. Nauczyć się śpiewać można, ale tak, czy siak zweryfikuje to publiczność i „żywiec”, czyli na scenie jak się stoi i jest mikrofon, a nie w „okienku”, czy w radio, czy na płycie. Tam można bardzo wiele rzeczy oszukać, bardzo w tej chwili. Jest taka technika po prostu.

Ma Pan wręcz perfekcyjną dykcję. Zawsze taka była?


Zawsze. Ja się nie uczyłem w ogóle dykcji. Pani profesor w szkole teatralnej powiedziała mi, że wręcz nie będzie mi jej niszczyła, że zostawi mi taką dykcję, jaką mam od chłopaka, jak przyjechałem z Opola. Uznała, że ja mówię i śpiewam w taki sposób, że jeżeli zacznie mi kombinować coś w tym, kręcić i wiercić to wyjdzie mi na gorzej i dlatego zachowała mi – mądry pedagog to był, zachowała taką dykcję, jaką wyniosłem z domu.

Czyli nic Pan nie ćwiczył? Żadne korki, zapałki?

Nie ćwiczyłem. Nie było żadnych zapałek, ani korków [śmiech]. Była po prostu tylko nauka wierszy, czy tekstów, ja nigdy nie miałem żadnej wady dykcyjnej, ani logopedycznej, więc nie musiałem nad tym pracować, czy jeśli chodzi o śpiew, też nie chodziłem na lekcje śpiewu, bo okazało się, że też mam głos postawiony przez naturę.

Dziękuję Panu bardzo.


Rozmawiał Adam Staniszewski


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
czarna żółć
Rzecznik Forum


Dołączył: 24 Paź 2007
Posty: 1944
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cromm Cruac

PostWysłany: Pią 15:07, 15 Lut 2008    Temat postu:

Świetna sprawa, Monika... Ok!
A można poznać źródło owego tekstu? Bo literackim okiem patrząc, to on mi na nieautoryzowany wygląda


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monia81
Twarze Bliskie


Dołączył: 15 Maj 2007
Posty: 992
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Pią 16:52, 15 Lut 2008    Temat postu:

czarna na wywiad ten trafiłam na stronie Miejskiego Ośrodka Kultury i Sportu w Pyskowicach Wesoly Ponieważ spodobał mi się to go tu wkleiłam, by inni
też mogli poczytać
Dla Ciebie czarna wszystko -oto link do niego:
[link widoczny dla zalogowanych]


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez monia81 dnia Pią 16:58, 15 Lut 2008, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vivien
Twarze Bliskie


Dołączył: 13 Wrz 2007
Posty: 1960
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Sob 11:20, 16 Lut 2008    Temat postu:

I bardzo chętnie poczytali owi "Inni". Wesoly Bardzo dziękuję.
Trochę może szkoda, że Michała nie ciągnie do żadnego duetu... Chętnie bym Go usłyszała w takim duecie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
zBAJORowany


Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 1703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Małopolska

PostWysłany: Sob 11:22, 16 Lut 2008    Temat postu:

Święte słowa Vivicia, Święte słowa ja również czekałam na jakiś duecik, ale teraz widzę że marne szanse - szkoda Smutny

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
czarna żółć
Rzecznik Forum


Dołączył: 24 Paź 2007
Posty: 1944
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cromm Cruac

PostWysłany: Sob 21:02, 16 Lut 2008    Temat postu:

Dzięki Monia za link. Wywiad jest bardzo ciekawy i równie chetnie go przeczytałam. Ale z językoznawczego punktu widzenia - daję głowę, że nie był autoryzowany :paranoid: Mam w końcu w indeksie piątkę za pracę o wywiadach z Michałem

Co do duetów - ja się cieszę, że takowych nie będzie. Dla Michała to byłaby równia pochyła w dół. A tego przecież nie chcemy :fiu:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monia81
Twarze Bliskie


Dołączył: 15 Maj 2007
Posty: 992
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Sob 22:26, 16 Lut 2008    Temat postu:

Cytat:
Co do duetów - ja się cieszę, że takowych nie będzie.


Ja też nie chciałabym, by ktoś przeszkadzał mi w podziwianiu barwy Jego słów Mruga Kiedy Michał śpiewa liczy się TYLKO ON SAM i nikt więcej nie jest potrzebny mi do szczęścia :oops:


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
zBAJORowany


Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 1703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Małopolska

PostWysłany: Sob 22:29, 16 Lut 2008    Temat postu:

Monika?????!!!!!!!

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monia81
Twarze Bliskie


Dołączył: 15 Maj 2007
Posty: 992
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Sob 22:35, 16 Lut 2008    Temat postu:

Słucham Kati??? Mruga

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
zBAJORowany


Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 1703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Małopolska

PostWysłany: Sob 22:46, 16 Lut 2008    Temat postu:

ja myślałam że Ty za mną i za Vivcią murem staniesz w tej kwestii - a tu takie rozczarowanie "nikt więcej nie jest mi do szczęścia potrzebny" czyżby to przejaw egoizmu czy zazdrości? (pewnie to drugie) - a ja bardzo chętnie posłuchała bym jakiegoś dueciku a czemu nie?
A słyszeliście Michasia z Fatygą "Przeklnę Cię" - jak dla mnie rewelacja Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Tabosa
Gość





PostWysłany: Sob 22:49, 16 Lut 2008    Temat postu:

...

Ostatnio zmieniony przez Tabosa dnia Śro 12:05, 26 Wrz 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
czarna żółć
Rzecznik Forum


Dołączył: 24 Paź 2007
Posty: 1944
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 30 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Cromm Cruac

PostWysłany: Sob 22:51, 16 Lut 2008    Temat postu:

Miłe te występy, owszem, ale ja zdecydowanie wolę Michała solo.
Chyba że byłby to duet ze mną , tylko, że ja śpiewać nie umiem, hehe...


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Kati
zBAJORowany


Dołączył: 01 Gru 2007
Posty: 1703
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 7 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Małopolska

PostWysłany: Sob 22:56, 16 Lut 2008    Temat postu:

to zazdrość przez Was wszystkie - Siostry przemawia i tyle a w dodatku despotki jesteście (dobrze, że ja nie mam z tym problemu - dlatego jestem Za!)
Zróbmy ankietę!!!!!!! Tak dla proformy, bo pewnie z Vivcią będziemy mniejszością na przeciw takim zazdrośnicom Wesoly


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
monia81
Twarze Bliskie


Dołączył: 15 Maj 2007
Posty: 992
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 16 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Włocławek

PostWysłany: Sob 23:02, 16 Lut 2008    Temat postu:

Cytat:
"nikt więcej nie jest mi do szczęścia potrzebny" czyżby to przejaw egoizmu czy zazdrości? (pewnie to drugie)


Nic podobnego Kati, ani egoizm, ani żadna zazdrość/niby dlaczego?/ - to taki synrom pokoncertowy - TYLKOBAJORYZM Mruga
Nie przeczę,że wspomniane duety, jak też kolędy z Kasią Groniec miłe dla ucha są, lecz Michał solo - to jest to


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Vivien
Twarze Bliskie


Dołączył: 13 Wrz 2007
Posty: 1960
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 10 razy
Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Łódź

PostWysłany: Nie 7:18, 17 Lut 2008    Temat postu:

A ja tam bym chętnie posłuchała dueciku. Nie uważam, że byłaby to równia pochyła dla Michała. Edyta Górniak jaka jest taka jest, ale głos to ona ma najlepszy w naszym kraju moim zdaniem. Z nią bym mogła posłuchać Michała (tylko mnie tu nie pobijcie za tą wypowiedź Mruga ). Z Kasią Groniec już słyszałam - pięknie. Jeszcze Alicja Majewska mi się kołacze po głowie i... Artur Rojek. Bardzo bym chciała. :bag: Wesoly

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna -> Ja mam spokój, mnie nie śledzi żaden widz / Prasa Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony 1, 2  Następny
Strona 1 z 2

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin