Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna Michał Bajor - FORUM

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy    GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Muzyka daje mi niezależność - Czas Świecia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna -> Ja mam spokój, mnie nie śledzi żaden widz / Prasa
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Karline
zBAJORowany


Dołączył: 04 Sie 2008
Posty: 3893
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 137 razy
Ostrzeżeń: 1/5
Skąd: z plutona
Płeć: Kobieta

PostWysłany: Wto 20:08, 27 Kwi 2010    Temat postu: Muzyka daje mi niezależność - Czas Świecia

O tym, co jest najważniejsze w życiu, pasji podróżowania, potrzebie tworzenia i śpiewania ponadczasowych piosenek, opowiada Michał Bajor, który wystąpił na świeckiej scenie.


CZAS ŚWIECIA: Pana droga artystyczna zaczęła się od piosenki. Debiutował pan na Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1970 roku, trzy lata później wygrał Festiwal Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze, po czym został zaproszony do udziału w XIII Międzynarodowym Festiwalu Piosenki w Sopocie. Jednak ostatecznie wybrał pan studia w PWST. Czy wpływ na to miała tradycja rodzinna?

MICHAŁ BAJOR : To prawda, że od dzieciństwa związany byłem ze środowiskiem scenicznym. Cała moja rodzina jest artystyczno-pedagogiczna. Ojciec był aktorem w teatrze w Opolu. Czy to miało wpływ na to, że zdecydowałem się na studia w szkole teatralnej? Myślę, że chyba nie. Zadecydował raczej przypadek. W 1975 roku zagrałem w filmie Agnieszki Holland u boku Beaty Tyszkiewicz [?Wieczór u Abdona? - red.]. Myślę, że od zawsze marzyłem o tym, aby występować na scenie, tylko że wtedy nie wiedziałem jeszcze, czy będzie to taniec, śpiewanie, czy granie. Kiedy kończyłem szkołę teatralną, miałem już w swoim dorobku kilka ról filmowych.

W swojej karierze doskonale godzi pan aktorstwo filmowe z licznymi koncertami i nagrywaniem płyt. Jednak sam pan o sobie mówi, że jest przede wszystkim muzykiem. Więc jednak muzyka zwyciężyła, aktorstwo zeszło niejako na drugi plan?

- Tak, ma pani rację, ponieważ muzyka mnie całkowicie uniezależniła. Nikt mi nie rozkazuje. Sam sobie jestem sterem, żeglarzem, okrętem Jednocześnie staram się nie być w siebie bałwochwalczo zapatrzony, mam nadzieję, że mi się to udaje. Współpracuję z ludźmi, którym ufam - muzykami, literatami, reżyserami. Muzyka zdecydowanie wygrała, ponieważ dała mi możliwość spotykania się podczas koncertów z ogromną ilością widzów i, co jest dla mnie równie ważne, możliwość podróżowania. Teatr to bycie w zespole, wymaga od aktora ogromnej pokory, nieprawdopodobnej wręcz dyspozycyjności. Mnie to po prostu przeszkadza i dlatego, niejako z szacunku dla koleżanek i kolegów, odszedłem z teatru i prawdopodobnie już do niego nie wrócę. Oczywiście kino czasami mnie nęci, pociąga, ale cóż, filmów w Polsce kręci się mało, te zaś, które powstają, reprezentują różny poziom. Reżyserów jest wielu, aktorów zaś, którzy chcieliby grać w filmie, bardzo wielu. Ja natomiast myślę, że stworzyłem sobie taką szufladkę, z której nikt mnie nie wygoni. Wyznaję zasadę, że mniejszą łyżeczką lepiej smakuje, chochlą można się zadławić.


Ten rodzaj twórczości daje panu pewnego rodzaju swobodę artystyczną, wolność i niezależność?

- Ogromną niezależność. Nie muszę bezczynnie czekać na propozycje reżyserów, na spektakl z innymi aktorami, a ponieważ chcę występować przed publicznością, muzyka mi to umożliwia. Pozwala być niezależnym od innych.

Pana piosenki to dopracowane w każdym calu, świetne kreacje aktorskie. Nie do końca zrezygnował pan więc jednak z teatru

- Rzeczywiście, sam nazywam swoje koncerty teatrem piosenki Michała Bajora.

Ostatnia pana płyta z piosenkami Jonasza Kofty i Marka Grechuty osiągnęła status platynowej. Dlaczego zainteresował się pan twórczością tych właśnie artystów?

- Dlatego, że oni byli mądrzy i nie pisali przebojów w stylu "Tralala la Łu bu du bu l love". () Ich piosenki śpiewała i do dzisiaj śpiewa cała Polska. Większość z nich to są wielkie przeboje, śpiewane nie tylko przez naszych rodziców, ale i przez młodzież. Dzięki tej płycie chciałem przypomnieć tych dwóch geniuszy, ich twórczość, a jednocześnie pokazać, że takie właśnie piosenki mogły być i niezaprzeczalnie były absolutnie topowe, masowe, a jednocześnie wcale nie były ?w pstrych kolorach?, jak to się dzieje obecnie, w totalnym zawirowaniu dzisiejszych czasów, które są łomotem.

Te piosenki to nie hity jednego sezonu. Pomimo upływu lat nie zestarzały się i nie straciły swojej aktualności. Są ponadczasowe.

- Zdecydowanie tak. Pomimo upływu czasu nie zostały zapomniane. Kiedyś zapytała mnie pewna młoda, dwudziestokilkuletnia dziennikarka, jaka jest różnica pomiędzy festiwalem opolskim z moich czasów, czyli tym sprzed kilkunastu lat, a tym dzisiejszym. Poprosiłem ją, aby zanuciła mi jakiś festiwalowy przebój sprzed roku lub sprzed dwóch lat. Niestety, nie umiała. A te sprzed dwudziestu lat, pomimo swojego młodego wieku, znała wszystkie. Oto cała, jakże istotna różnica.

Podobno wybiera się pan w podróż dookoła świata?

- Tak, wybieram się za rok. To będzie wielka, trwająca kilka miesięcy trasa koncertowa. Odwiedzę Australię, Nową Zelandię, Tasmanię, Hong Kong, Chiny, Kanadę, Amerykę Południową, a na koniec dam również kilka koncertów w Europie.

Czy będzie to tylko trasa koncertowa, czy poza pracą znajdzie pan również czas na zwiedzanie?

- Mam nadzieję, że jedno i drugie, że uda mi się połączyć moją pracę z poznawaniem wielu nowych miejsc i ciekawych ludzi.

Ma pan duszę podróżnika ?


- Mam zdecydowanie duszę podróżnika. To jest zapisane w moim znaku zodiaku. Jestem spod znaku Bliźniąt, bardzo lubię podróżować. Co roku koniecznie muszę gdzieś wyjechać. Najchętniej zawsze wracam do Włoch. Nie chciałbym, aby to zabrzmiało górnolotnie, ale bardzo kocham Polskę. Cała moja twórczość wywodzi się stąd, z języka polskiego, ma tutaj swoje korzenie. A lubię podróżować, dlatego że lubię odskocznię od codzienności i lubię zatęsknić za Polską.

Jest pan artystą bardzo zapracowanym. Gra pan ponad 120 koncertów w ciągu roku, czy związku z tym znajduje pan czas na jakieś hobby, jeżeli tak, to jakie, jak lubi pan spędzać wolny czas?

- Moje hobby to właśnie podróże. Poza tym dużo czytam, i to nie tylko poważną literaturę. Bardzo lubię dobre thrillery psychologiczne. Oglądam też sporo filmów, głównie dramatów. Mniej przepadam za komediami, ale dobra komedia z Meryl Streep czy Goldie Hawn zawsze mnie bawi.

Pana muzyka zdecydowanie nie jest muzyką komercyjną, a jakiej muzyki słucha Michał Bajor ?

- Słucham bardzo różnorodnej, właściwie każdej muzyki. Z racji wykonywanego zawodu żaden z gatunków muzycznych nie jest mi obcy. Jako muzyk muszę być na bieżąco, muszę wiedzieć, co się dzieje w tej dziedzinie. Myślę, że dzięki temu zachowuję w środku życia pewne siły witalne, bo nie zasklepiam się tylko w mnie rówieśnych artystach i muzyce klasycznej. Słucham wszystkiego, wiem, co się dzieje w rocku, popie, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Bardzo lubię, jak młodzież się rozwija artystycznie, jak nie chleje wódy, tylko śpiewa, bierze udział w castingach. Niezależnie od rezultatów, lepiej - gorzej, liczą się chęci i potrzeba rozwoju. Oczywiście dostrzegam wokół wielu zdolnych, młodych ludzi, i za nich, za ich powodzenie trzymam kciuki. Widzę też wielu, którzy niestety w tej konkurencji odpadną, ale najważniejsze jest to, że próbują, nie ustają w twórczych poszukiwaniach.

Których artystów szczególnie pan ceni, którzy z nich stanowią dla pana źródło inspiracji?

- Od Francuzów przez Brytyjczyków po Amerykanów, nie sposób wszystkich wymienić. Świat jest ogromny, byłyby to dziesiątki, może nawet setki nazwisk. Jeżeli chodzi o artystów z nieco wcześniejszych czasów, to bardzo cenię twórczość Franka Sinatry i Lizy Minnelli. W obecnych czasach tych bliskich mi artystów jest znacznie więcej. Ich twórczość dzięki środkom masowego przekazu, zwłaszcza dzięki internetowi i telewizji stała się bardziej znana.


Czy ma pan już w planach kolejne przedsięwzięcie artystyczne ?

- Tak. W tej chwili współpracuję z Wojciechem Borkowskim - menedżerem moich ostatnich płyt, i Wojciechem Młynarskim, który przetłumaczył wielkie przeboje francuskie z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Wkrótce zacznę pracę nad nową płytą. Będzie to płyta z piosenkami francuskimi, której najważniejszym bohaterem będzie Joe Dassin

Czy znajdą się tam również piosenki takich mistrzów jak Jacques Brel, Salvatore Adamo czy Edith Piaf?

- Tym razem nie będzie Brela, być może będzie Adamo i Piaf, ale to wszystko zależy w dużym stopniu od mistrza Młynarskiego.


Post został pochwalony 1 raz

Ostatnio zmieniony przez Karline dnia Wto 20:09, 27 Kwi 2010, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Michał Bajor - FORUM Strona Główna -> Ja mam spokój, mnie nie śledzi żaden widz / Prasa Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin